
....i ostatnie zakupy przed świętami
Rubik , tak ten Piotr Rubik dziękował mi . za co? nie wiem. byłam zaskoczona , a on podniósł mnie do góry , pocałował w policzek i nie mógł opanować radości.
za co ? dlaczego ? nie dowiem się , ten motyw już nie powrócił w moim śnie.
natomiast przez cały sen powracał motyw związany z pewnym facetem z fotografii, na której miło uśmiechnięty, przytula się do jakiejś dziewczyny, brunetki , o trójkątnej twarzy i uszach elfa. szczupła twarz dziewczyny ni jak nie pasuje do pokaźnych gabarytów jej ciała. ciekawe czy on tak przytulony myśli , że jest podobna do dyni.
myśli , bo chyba nie mówi jej o tym ? nagle czuję na ramieniu coś mokrego, kropelka krwi, a obok mnie stoi facet z fotografii , gryzie mnie w ucho, zlizuje krew z ramienia , twierdząc, że ma smak wina ( a wino im starsze tym lepsze :) ).oburzona krzyczę -"napij się wina i zostaw moje ucho!" ale on ani myśli odejść, wkłada na mój serdeczny palec obrączkę , którą chcę natychmiast zdjąć, ale im bardziej usiłuję zdjąć ,tym bardziej obrączka zacieśnia się na moim palcu.
jestem w kuchni, piekę trzy ciasta jednocześnie makowiec, keks i piernik.
facet z bratem , z którym powrócili właśnie z castingu do Detektywów, lub W11, opowiadają swoje wrażenia. jest też jakaś kobieta związana z bratem faceta, ale również z facetem. nie skończyłam pieczenia ciasta, a rozpoczynam lepienie pierogów, muszę przenieść się na dwór, w kuchni nie ma już miejsca. zaczyna padać deszcz .
na stolnicy z pierogami robi się jedna wielka klucha, wpadam w rozpacz.
przypomina mi się scena z filmu ,na którym Bridget Jones pitrasi w kuchni zupę na niebieskim sznurku , przychodzi do niej z pomocą Mark , który pokochał ją mimo wszystkich jej niedoskonałości. gdzie jest mój Mark - pytam ? miała szczęście, ale to przecież fikcja.
do mnie we śnie przychodzi facet , nie pomaga mi ,ponownie nadgryza moje ucho i zlizuje krew. rzucam ten cały bajzel kuchenny i razem z facetem jedziemy tramwajem, w którym odbywa się próba jakiegoś teatrzyku objazdowego. oboje nie zwracamy już na siebie uwagi, jesteśmy do siebie podobni i tworzymy jedność. chyba z racji obecności mojej krwi w jego organizmie. wchodzimy w jakieś mroczne korytarze, wszędzie trupy kobiet. facet znika i pojawia się kobieta w czerni ( stój orientalny ) , bez słowa wyjaśnienia próbuje wykonać na mnie wyrok , wycinając mi serce ogromnym złotym kindżałem. zarzuca na głowę tęczowe majtosy, jak to się robi skazańcowi przed egzekucją , ale bywa to zazwyczaj chusta przykrywająca oczy. kobieta w czerni ukrywa twarz pod złotą maskę. odpycham ją i uciekam.
za chwilę jestem już na łące ,mam pobrać krew z żyły na lewej łydce wspomnianego faceta. kiedy już zamierzam wkłuć igłę , okazuje się, że w ręku trzymam strzykawkę do dekoracji tortu, napełnioną bitą śmietaną. całą zawartość wstrzykuję w żyłę. facet z bitą śmietaną to chyba synonim ciacha :)
ale jak tu zjeść ciacho spokrewnione ze mną ? z tym dylematem zastaje mnie świt.... idę do kuchni piec keks , ciacho zjem w cukierni.